Naukowcy przekonują, że nastąpił koniec kryzysu wieku średniego – informuje Daily Mail. Życie faktycznie zaczyna się po czterdziestce – uważa dr Carlo Strenger, psycholog z Israel’s Tel Aviv University. Podstawowy wypływ na tego rodzaju myślenie ma poprawa systemu zdrowotnego, edukacji i wydłużenie życia.
- Gdy ludzie zaczęli żyć dłużej i więcej z niego korzystać, przyszedł czas na odrzucenie panującego dotąd stereotypu kryzysu wieku średniego, a rozpoczęcie myślenia w kategoriach „zmiany w wieku średnim” – mówi dr Strenger. – Jeśli odpowiednio wykorzystamy to, czego dowiedzieliśmy się o sobie w pierwszej połowie naszego życia, kolejna połowa będzie najpełniej wykorzystana.
Zdaniem dr Strengera, który opublikował swój punkt widzenia w Harvard Business Review, większość z nas założyła rodziny, kupiła dom i wybrała karierę w wieku ok. 30 lat. Kiedy te trudne decyzje są już za nami, możemy po prostu cieszyć się życiem i uczyć na własnych błędach.
„Ponieważ życie cały czas przynosi jakieś problemy, w drugiej połowie życia jesteśmy lepiej wyposażeni by sobie z nimi radzić” – przekonuje psycholog.
Nie ma potrzeby żałować wolności, jaką daje młodość. „Młodzi ludzie wcale nie mają nieskończonych możliwości – uważa dr Strenger. – Podejmują decyzje ograniczone małą wiedzą o swoich możliwościach. Iluzja wolności okresu młodości opiera się na naszej idealizacji. Zapominamy o naciskach, z jakimi musimy wówczas się zmierzyć: trzeba wybrać dobrą szkołę, mieć satysfakcjonujące oceny, dostać świetną pierwszą pracę, uzyskać taką a taką pozycję zawodową w wieku 30 lat itd.”
- Wszyscy mamy wyobrażenia na temat tego, jacy powinniśmy być jako aktorzy, piosenkarze, liderzy polityczni czy biznesmeni. Kiedy jednak ludzie uwierzą, że ich wyobrażenia są rzeczywistością, popadają w kłopoty – przestrzega dr Strenger, który opiera swoje opinie na analizie milionów Brytyjczyków, którzy największą głębię szczęścia przeżywają w wieku 44 lat.
Psycholog zachęca, by ci, których nie przekonał do swoich poglądów, przyjrzeli się życiu Elliotta Jaquesa, psychoanalityka, który stworzył termin kryzysu wieku średniego w 1965 r., mając 48 lat.
Między 48. a 86. rokiem życia (kiedy umarł), Elliott Jaques ożenił się, napisał 12 książek, działał jako konsultant Kościoła Angielskiego i Armii Amerykańskiej oraz stworzył kilka ze swoich najbardziej oryginalnych pomysłów.
- Życie takie jak Elliotta Jaquesa nie powinno być uważane za niezwykłe – dodaje dr Strenger. – Ludzkie podejście do wieku niestety nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wiele osób może oczekiwać wtedy (po czterdziestce) nowego życia, jeśli nie drugiej kariery.